niedziela, 3 lipca 2016

Od Tartii

Wiatr co chwilę szturchał liście, które na jego komendę falowały. Z gałezi na której odpoczywałam, można było zobaczyć wielkie terytorium Lwiej Ziemi...
-Hey! Tartii!- usłyszałam piskliwy głos Ytny, który szybko sprowadził mnie na Ziemię.
-Tak Yt?? O co chodzi? Czyżby jakieś zlecenie?
 -Na to wygląda, masz się wstawić do Ciela. On Ci wszystko wytłumaczy.
 -Oke, już idę. No nic, trza ruszyć tyłek i zrobić to co do mnie należy. Biegiem ruszyłam w stronę Ciela, nie chciałam kazać mu czekać. Po pięciu minutach biegu nareszcie dotarłam do celu. Lekko się ukłoniłam i zadałam pytanie.
-A więc?
-Mam dla Ciebie zadanie. Ruszysz na granicę i sprawdzisz czy wszystko jest w porządku. Zrozumiałaś?
-Tak.
 -A więc ruszaj!
Po tych słowach odeszłam i udałam się w stronę granicy.  Już od ponad 15 minut patrolowania nic się nie działo. Nagle usłyszałam cichy szelest. Odwróciłam głowę, lecz zauważyłam tam myszoskoczka. Odetchnęłam. Po chwili zamyślenia, popatrzyłam na terytorium Złej Ziemi. Szkoda mi lwóch które tam mieszkają... Ruszyłam dalej.  Kiedy miałam już wracać poczułam ostry zapach obcego lwa. Jest pewnie ze Złej Ziemi. Położyłam uszy po sobie i zaczęłam ostrzegawczo pomrukiwać. Nagle zza wysokiej trawy wyłoniła się smukła sylwetka lwa. Poznałam go... To był...
-Kastiel...!- chciałam go już zaatakować gdy coś a raczej ktoś, wbił we mnie swoje kły. Nie poddam się...! Zaczęłam gryźć nieprzyjaciela lecz on szybko i zwinnie przygwoździł mnie do ziemi.
 -Ty...!- powiedziałam dysząc, ponieważ wróg zaczął mnie dusić.
-Bracie, może już wystarczy...?
-Zamknij się! Trzeba ją zabić! Jest z Lwiej Ziemi!
-Tak wiem Maurok, ale...
 -Jeżeli Ci to nie pasuje sam ją zabij! Ja stąd idę. - lew puścił moją szyję, przy czym ja odruchowo zaczęłam łykać powietrze.
 -A...ale.....- Kastiel stał zdezorientowany.
 -No już...! Zabij mnie...! Przecie...!- nagle zemdlałam... Nie wiem co się później ze mną działo...  Kastiel??

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz