Obudziłam się w jaskini. Na szczęście Lwiej Ziemi. Ahh...! Ta rana tak piecze..! Dlaczego Kastiel mnie nie zabił?..
Normalnie od razu poszłabym poinformować Ciela, lecz poczułam wrażenie, że muszę pójść nad przygraniczne bajoro.
-Jasna...! - podczas krótkiej wędrówki, rana dawała się we znaki. Jeszcze tylko moment i dojdę.- pomyślałam. To była jedyna rzecz która w tamtej chwili podtrzymywała mnie na duchu. Stanęłam jak wryta, gdy nagle zauważyłam Kastiel, który próbował łowić ryby. Lew podniósł głowę i skierował wzrok na mnie. Wyglądał na troszkę zaskoczonego... Zrobiłam kilka kroków jego stronę. Nie miałam zamiaru go zabić, czy też okaleczyć. Moim celem w tamtej właśnie chwili było spytanie go o to dlaczego mnie nie zabił...
-Nie prędko złowisz tutaj jakąś rybę...!- powiedziałam po czym dodałam.- Dlaczego wtedy mnie nie zabiłeś?...
-Nie potrafię zabijać...- powiedział lekko zaskoczony.
-Chcę Ci się jakoś odzwdzięczyć- powiedziałam żwawiej.- ja upoluję dla Ciebie jakąś gazelę,a Ty nie powiesz o tym spotkaniu swojej rodzinie. I tak mi jak i Tobie, przysporzyło wiele nie potrzebnych problemów. Dobrze.
-Zgadzam się...- Kastiel wydawał się mieć po tych słowach lepszy nastrój. Uśmiechnęłam się i ruszyłam coś upolować.
Po pół godzinie prób złapania czegokolwiek, udało się mi się złapać młodą gazelę, na szczęście nikt mnie nie zauważył. Pobiegłam w stronę bajorka na szczęście Kastiel czekał tam dalej.
-A więc tak jak obiecałam.- podeszłam i podsunęłam lwu posiłek.
-Dzięki wielkie, ale.... Nie mogę tego przyjąć. Nie potym co się przeze mnie stało...- Kastiel zwiesił głos i posmutniał.
-To nie przez Ciebie... To wszystko moja wina, gdybym uważała nie doszło by do tego... A teraz jedz. Nie myśl już o tym...- odpowiedziałam i pobiegłam w stronę leża, zdać raport.
Kastiel???
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz