Tak! Wreszcie, po odbyciu całego szkolenia oficjalnie zostałam uznana za szpiega. Niedługo po tym wydarzeniu otrzymałam za zadanie patrol naszych granic oraz zbadanie stanu rzeczy w Lwiej Ziemi. Miałam się oczywiście nie ujawniać, ale to przecież pewne. Taka była pierwotna wersja tego zadania, bo z czasem uległa ona zmianie. Miałam się wbić w szeregi naszych wrogów i informować o wszelkich zmianach członków mojego stada. Szczerze mówiąc nie byłam zachwycona tą wersją. Przebywać w kręgu ciągle radosnych, śmiejących się z byle czego lwów? To nie dla mnie... Ale musiałam wykonać zadanie. Szczególnie, że jest to moja pierwsza misja. Nie chciałabym zawieść. Choć nie podobało mi się zachowanie przede wszystkim moich rodziców, którzy chcieli za wszelką cenę mieć kontrolę nad moim życiem, to jednak tutaj była właśnie moja rodzina. Z drugiej strony dzięki tej misji mogłabym choć trochę nacieszyć się upragnioną wolnością...Znajdowałam się na sawannie, ukryta pośród wysokiej, suchej trawy i obserwowałam w skupieniu jak duże koty wygrzewały się w słońcu, a nieco dalej, część z nich polowała na karibu. A raczej dopiero co przygotowywały się do polowania. Ustały w strategicznych miejscach okrążając pasące się stadko i czekały na odpowiedni moment by zaatakować. Sama czułam ich podniecenie łowami, choć nie brałam w nich udziału, a żaden z wrogich mi lwów nie wiedział o mojej obecności na ich terenach. A przynajmniej tak sądziłam. Szkoda tylko, że okazało się to nie prawdą. Już po chwili zaskoczona leżałam przygwożdżona do spękanej ziemi, a nade mną stał lew o jasno brązowej sierści i ciemniejszej grzywie. Przyglądał mi się badawczym spojrzeniem jasnych ślepi. Zaklęłam w myślach. Mam przerąbane. Co to ja miałam zrobić? Ahh tak, wykupić się jakoś do ich stada...
< Ambros? >
Lion in King
środa, 6 lipca 2016
Od Tartii cd Kastiel
Obudziłam się w jaskini. Na szczęście Lwiej Ziemi. Ahh...! Ta rana tak piecze..! Dlaczego Kastiel mnie nie zabił?..
Normalnie od razu poszłabym poinformować Ciela, lecz poczułam wrażenie, że muszę pójść nad przygraniczne bajoro.
-Jasna...! - podczas krótkiej wędrówki, rana dawała się we znaki. Jeszcze tylko moment i dojdę.- pomyślałam. To była jedyna rzecz która w tamtej chwili podtrzymywała mnie na duchu. Stanęłam jak wryta, gdy nagle zauważyłam Kastiel, który próbował łowić ryby. Lew podniósł głowę i skierował wzrok na mnie. Wyglądał na troszkę zaskoczonego... Zrobiłam kilka kroków jego stronę. Nie miałam zamiaru go zabić, czy też okaleczyć. Moim celem w tamtej właśnie chwili było spytanie go o to dlaczego mnie nie zabił...
-Nie prędko złowisz tutaj jakąś rybę...!- powiedziałam po czym dodałam.- Dlaczego wtedy mnie nie zabiłeś?...
-Nie potrafię zabijać...- powiedział lekko zaskoczony.
-Chcę Ci się jakoś odzwdzięczyć- powiedziałam żwawiej.- ja upoluję dla Ciebie jakąś gazelę,a Ty nie powiesz o tym spotkaniu swojej rodzinie. I tak mi jak i Tobie, przysporzyło wiele nie potrzebnych problemów. Dobrze.
-Zgadzam się...- Kastiel wydawał się mieć po tych słowach lepszy nastrój. Uśmiechnęłam się i ruszyłam coś upolować.
Po pół godzinie prób złapania czegokolwiek, udało się mi się złapać młodą gazelę, na szczęście nikt mnie nie zauważył. Pobiegłam w stronę bajorka na szczęście Kastiel czekał tam dalej.
-A więc tak jak obiecałam.- podeszłam i podsunęłam lwu posiłek.
-Dzięki wielkie, ale.... Nie mogę tego przyjąć. Nie potym co się przeze mnie stało...- Kastiel zwiesił głos i posmutniał.
-To nie przez Ciebie... To wszystko moja wina, gdybym uważała nie doszło by do tego... A teraz jedz. Nie myśl już o tym...- odpowiedziałam i pobiegłam w stronę leża, zdać raport.
Kastiel???
Normalnie od razu poszłabym poinformować Ciela, lecz poczułam wrażenie, że muszę pójść nad przygraniczne bajoro.
-Jasna...! - podczas krótkiej wędrówki, rana dawała się we znaki. Jeszcze tylko moment i dojdę.- pomyślałam. To była jedyna rzecz która w tamtej chwili podtrzymywała mnie na duchu. Stanęłam jak wryta, gdy nagle zauważyłam Kastiel, który próbował łowić ryby. Lew podniósł głowę i skierował wzrok na mnie. Wyglądał na troszkę zaskoczonego... Zrobiłam kilka kroków jego stronę. Nie miałam zamiaru go zabić, czy też okaleczyć. Moim celem w tamtej właśnie chwili było spytanie go o to dlaczego mnie nie zabił...
-Nie prędko złowisz tutaj jakąś rybę...!- powiedziałam po czym dodałam.- Dlaczego wtedy mnie nie zabiłeś?...
-Nie potrafię zabijać...- powiedział lekko zaskoczony.
-Chcę Ci się jakoś odzwdzięczyć- powiedziałam żwawiej.- ja upoluję dla Ciebie jakąś gazelę,a Ty nie powiesz o tym spotkaniu swojej rodzinie. I tak mi jak i Tobie, przysporzyło wiele nie potrzebnych problemów. Dobrze.
-Zgadzam się...- Kastiel wydawał się mieć po tych słowach lepszy nastrój. Uśmiechnęłam się i ruszyłam coś upolować.
Po pół godzinie prób złapania czegokolwiek, udało się mi się złapać młodą gazelę, na szczęście nikt mnie nie zauważył. Pobiegłam w stronę bajorka na szczęście Kastiel czekał tam dalej.
-A więc tak jak obiecałam.- podeszłam i podsunęłam lwu posiłek.
-Dzięki wielkie, ale.... Nie mogę tego przyjąć. Nie potym co się przeze mnie stało...- Kastiel zwiesił głos i posmutniał.
-To nie przez Ciebie... To wszystko moja wina, gdybym uważała nie doszło by do tego... A teraz jedz. Nie myśl już o tym...- odpowiedziałam i pobiegłam w stronę leża, zdać raport.
Kastiel???
niedziela, 3 lipca 2016
Od Kastiel'a cd Tartii
Spojrzałem na samicę. Nie miałem we krwi mordowanie bez przyczyny jak mój brat. Ale tez nie mogłem zanieść jej do swojej jaskini , matka by pewnie nie zniosła myśli że przyprowadziłem kogoś z Lwiej Ziemi i nie zabiłem . Wzdychnąłem ciężko i wsadziłem lwice na grzbiet . Przeszedłem przez granicę i skierowałem się do pobliskiej jaskini na Lwiej Ziemi . Na szczęście była niedaleko granicy.
Położyłem samicę w jaskini .
- Tu będziesz bezpieczne
Wyszedłem z jaskini i szybkim krokiem podążałem do granicy. Na szczęście zdążyłem nim ktoś mnie zauważył.
-Kastiel coś ty zrobił... - wróciłem na Złą Ziemię .
Gdy zauważył mnie mój brat podszedł.
- i jak zabiłeś ją ?- mruknął z uśmieszkiem
Spojrzałem na niego srogo .
- przeciez cię znam nie skrzywdziłbyś muchy - prychnął , a ja podkuliłem się .
- jesteś inny - warkł i odszedł .
Wzdychnąłem i położyłem się. Wytarzałem się w suchym piasku. Po chwili usłyszałem burczenie w brzuchu. Poszedłem na granicę. Rozejrzałem się , czy nikt tędy nie idzie i zakradłem się do pobliskiego bajora. Spojrzałem w wodę i najpierw sie napiłem. Później zacząłem próbować łowić ryby.
Tartii ?
Położyłem samicę w jaskini .
- Tu będziesz bezpieczne
Wyszedłem z jaskini i szybkim krokiem podążałem do granicy. Na szczęście zdążyłem nim ktoś mnie zauważył.
-Kastiel coś ty zrobił... - wróciłem na Złą Ziemię .
Gdy zauważył mnie mój brat podszedł.
- i jak zabiłeś ją ?- mruknął z uśmieszkiem
Spojrzałem na niego srogo .
- przeciez cię znam nie skrzywdziłbyś muchy - prychnął , a ja podkuliłem się .
- jesteś inny - warkł i odszedł .
Wzdychnąłem i położyłem się. Wytarzałem się w suchym piasku. Po chwili usłyszałem burczenie w brzuchu. Poszedłem na granicę. Rozejrzałem się , czy nikt tędy nie idzie i zakradłem się do pobliskiego bajora. Spojrzałem w wodę i najpierw sie napiłem. Później zacząłem próbować łowić ryby.
Tartii ?
Od Tartii
Wiatr co chwilę szturchał liście, które na jego komendę falowały. Z gałezi na której odpoczywałam, można było zobaczyć wielkie terytorium Lwiej Ziemi...
-Hey! Tartii!- usłyszałam piskliwy głos Ytny, który szybko sprowadził mnie na Ziemię.
-Tak Yt?? O co chodzi? Czyżby jakieś zlecenie?
-Na to wygląda, masz się wstawić do Ciela. On Ci wszystko wytłumaczy.
-Oke, już idę. No nic, trza ruszyć tyłek i zrobić to co do mnie należy. Biegiem ruszyłam w stronę Ciela, nie chciałam kazać mu czekać. Po pięciu minutach biegu nareszcie dotarłam do celu. Lekko się ukłoniłam i zadałam pytanie.
-A więc?
-Mam dla Ciebie zadanie. Ruszysz na granicę i sprawdzisz czy wszystko jest w porządku. Zrozumiałaś?
-Tak.
-A więc ruszaj!
Po tych słowach odeszłam i udałam się w stronę granicy. Już od ponad 15 minut patrolowania nic się nie działo. Nagle usłyszałam cichy szelest. Odwróciłam głowę, lecz zauważyłam tam myszoskoczka. Odetchnęłam. Po chwili zamyślenia, popatrzyłam na terytorium Złej Ziemi. Szkoda mi lwóch które tam mieszkają... Ruszyłam dalej. Kiedy miałam już wracać poczułam ostry zapach obcego lwa. Jest pewnie ze Złej Ziemi. Położyłam uszy po sobie i zaczęłam ostrzegawczo pomrukiwać. Nagle zza wysokiej trawy wyłoniła się smukła sylwetka lwa. Poznałam go... To był...
-Kastiel...!- chciałam go już zaatakować gdy coś a raczej ktoś, wbił we mnie swoje kły. Nie poddam się...! Zaczęłam gryźć nieprzyjaciela lecz on szybko i zwinnie przygwoździł mnie do ziemi.
-Ty...!- powiedziałam dysząc, ponieważ wróg zaczął mnie dusić.
-Bracie, może już wystarczy...?
-Zamknij się! Trzeba ją zabić! Jest z Lwiej Ziemi!
-Tak wiem Maurok, ale...
-Jeżeli Ci to nie pasuje sam ją zabij! Ja stąd idę. - lew puścił moją szyję, przy czym ja odruchowo zaczęłam łykać powietrze.
-A...ale.....- Kastiel stał zdezorientowany.
-No już...! Zabij mnie...! Przecie...!- nagle zemdlałam... Nie wiem co się później ze mną działo... Kastiel??
-Hey! Tartii!- usłyszałam piskliwy głos Ytny, który szybko sprowadził mnie na Ziemię.
-Tak Yt?? O co chodzi? Czyżby jakieś zlecenie?
-Na to wygląda, masz się wstawić do Ciela. On Ci wszystko wytłumaczy.
-Oke, już idę. No nic, trza ruszyć tyłek i zrobić to co do mnie należy. Biegiem ruszyłam w stronę Ciela, nie chciałam kazać mu czekać. Po pięciu minutach biegu nareszcie dotarłam do celu. Lekko się ukłoniłam i zadałam pytanie.
-A więc?
-Mam dla Ciebie zadanie. Ruszysz na granicę i sprawdzisz czy wszystko jest w porządku. Zrozumiałaś?
-Tak.
-A więc ruszaj!
Po tych słowach odeszłam i udałam się w stronę granicy. Już od ponad 15 minut patrolowania nic się nie działo. Nagle usłyszałam cichy szelest. Odwróciłam głowę, lecz zauważyłam tam myszoskoczka. Odetchnęłam. Po chwili zamyślenia, popatrzyłam na terytorium Złej Ziemi. Szkoda mi lwóch które tam mieszkają... Ruszyłam dalej. Kiedy miałam już wracać poczułam ostry zapach obcego lwa. Jest pewnie ze Złej Ziemi. Położyłam uszy po sobie i zaczęłam ostrzegawczo pomrukiwać. Nagle zza wysokiej trawy wyłoniła się smukła sylwetka lwa. Poznałam go... To był...
-Kastiel...!- chciałam go już zaatakować gdy coś a raczej ktoś, wbił we mnie swoje kły. Nie poddam się...! Zaczęłam gryźć nieprzyjaciela lecz on szybko i zwinnie przygwoździł mnie do ziemi.
-Ty...!- powiedziałam dysząc, ponieważ wróg zaczął mnie dusić.
-Bracie, może już wystarczy...?
-Zamknij się! Trzeba ją zabić! Jest z Lwiej Ziemi!
-Tak wiem Maurok, ale...
-Jeżeli Ci to nie pasuje sam ją zabij! Ja stąd idę. - lew puścił moją szyję, przy czym ja odruchowo zaczęłam łykać powietrze.
-A...ale.....- Kastiel stał zdezorientowany.
-No już...! Zabij mnie...! Przecie...!- nagle zemdlałam... Nie wiem co się później ze mną działo... Kastiel??
Subskrybuj:
Posty (Atom)